Zagłada Domu Usherów to długo wyczekiwany serial grozy wyreżyserowany przez Mike Flanagana na podstawie twórczości legendy literackiej makabry z Baltimore, Edgara Allana Poe. Twórczość Poe’go doczekała się mnóstwa, tak dobrych jak i nieco gorszych ekranizacji. Jak zatem wypada adaptacja Flanagana?
Zagłada domu Usherów to jedno z najpopularniejszych opowiadań Poego, pierwotnie opublikowane w 1839 roku, pojawiała się na wielkim ekranie od ponad 90 lat. Do jednej z pierwszych ekranizacji należy z pewnością francuska wersja z 1928 roku, wyreżyserowana przez Jean’a Epstein’a czyli La chute de la maison Usher w którego produkcję zaangażowany był sam Luis Buñuel w roli reżysera asystującego i współautora scenariusza. Plotka jednak mówi, że Buñuel porzucił nagle pracę nad filmem, tuż po tym jak pożarł się na planie z Epsteinem o nietrzymanie się serca historii E.A.Poego. Wielu fanów horroru pamięta z pewnością również wersję Rogera Cormana z Vincentem Pricem w roli upiornego Roddericka Ushera z 1960 roku do scenariusza Richarda Matheson, autora kultowych powieści grozy jak Jestem Legendą czy Opętanie. Jak ta znana historia sprzed niespełna 200 lat o klątwie ciążącej nad rodem Usherów wypada dziś?

Walka z uzależnieniem czyli inspiracje prawdziwymi zdarzeniami
Serial wyreżyserowany przez Mike’a Flanagana to adaptacja, która nie skupia się jedynie na odtworzeniu ciągu zdarzeń z samej opowieści Poego. Reżyser postanowił, wrzucić do jednego kociołka wiele wątków i motywów z kilku, sztandarowych opowiadań i utworów poetyckich, dbając przy tym o odpowiedni i spójny smak. Dzięki temu otrzymaliśmy 8 odcinków nie tylko opowiadających o losach rodu Usherów, moralnym zepsuciu członków rodziny i ich finansowym królestwie, firmie farmaceutycznej Fortunato – ale też umiejętnie połączone ze sobą znane motywy z różnych opowiadań. Flanagan inspirował się sporą częścią twórczością Edgara Allana Poe i nie tylko opowiadaniami ale i stroną poetycką, co słychać wyraźnie w niektórych dialogach i monologach Roddericka Ushera. Za inspirację z pewnością służyły tu takie utwory jak tytułowy utwór, Studnia i Wachadło, Serce Oskarżycielem, Czarny kot czy Beczka Amontillado. Serial Flanagana, choć ma gotycki rodowód, to jest bardzo współczesny i aktualny. Nie chodzi tu wyłącznie o czasy, w których toczy się akcja. Trudno nie dopatrzeć się w jego scenariuszu, nawiązań do kryzysu opioidowego, który miał miejsce w U.S.A w latach 90’tych, za sprawą OxyContinu, promowany jako środek przeciwbólowy. Fortunato w świecie Usherów również zbudowało swoje królestwo za sprawą jednej, silnie uzależniającej tabletki, która wywindowała firmę na sam szczyt. Sprawne i ciekawe nawiązanie.
obsesja władzy i rodzinna klątwa
Bohaterowie serialu to na wskroś wyprani z moralności i bezwzględni spadkobiercy fortuny, którą pieczołowicie zdobywało w bezwzględny sposób, rodzeństwo Rodderick i Madeline Usher. Świat w tym serialu jest zimny, nieprzyjazny i wyzuty z moralności. Oglądając go, widz może odnieść wrażenie, że bohaterowie funkcjonują w egzystencjalnym piekle, które sami sobie wykreowali i czują się w nim jak ryba w wodzie. Obraz ten jest z jednej strony krytyką na rzeczywistość, która nas otacza i przestrogą. Otóż każda z postaci ginie w okrutny sposób poniekąd na skutek własnych uzależnień, słabości i wynaturzeń. Zawiązaniem akcji serialu jest spór dotyczący detektywa Auguste Dupin i Roddericka Ushera, na którego drodze, Dupin próbuje od wielu lat wywlec na światło dzienne brudy, które skrywa firma i jej właściciele. Każdy bowiem atak wymierzony w korporację farmaceutyczną i członków rodu, nie przynosi żadnego skutku. Sytuacja zaczyna się zmieniać, gdy z dnia na dzień zaczną ginąć dzieci Roddericka Ushera w niewyjaśnionych okolicznościach. Brutalne zgony łączy ze sobą jedna tajemnicza kobieta, którą Usherowie, już spotkali w przeszłości. Nie będę czytelnikom zbytnio spoilerował serialu, bo wielu go napewno jeszcze nie widziało. Serial jest rewelacyjnie zrealizowany, trzyma w napięciu i wciąga. Po całkowicie kiepskim Klubie Północnym, miałem ogromne obawy, o nową produkcję Flanagana. Okazało się, że niepotrzebnie. Twórca udowodnił, że nadal trzyma poziom oraz zna się na straszeniu i snuciu wciągających, poruszających historii tak jak zrobił to w Nocnej Mszy i Nawiedzonym domu na wzgórzu.
Więcej makabry
Ci z Was, którzy oglądali filmy i seriale Flanagana wiedzą, że reżyser raczej unika epatowania obrzydliwościami na ekranie i scenami typu gore. W ,,Upadku Domu Usherów” sprawa po raz pierwszy wygląda nieco inaczej. Serial oczywiście jest mroczny, pełen gotyckiego anturażu, jednak jest też najbardziej krwawym i brutalnym obrazem, który stworzył Flanagan. Odcinek zatytułowany Maska Czerwonego Moru jest najlepszym na to przykładem. Scena, w której uczestnicy sex imprezy w opuszczonej fabryce, gdzie ze zraszaczy zamiast wody tryska niezwykle żrący środek, odbierze wam apetyt na całkiem długo. Takich scen jest znacznie więcej, gdzie realizm i splatterpunk mieszają się w kulminacyjnych scenach.








Dodaj komentarz