Megan to film wyprodukowany przez wytwórnię Jamesa Wana, Atomic Monster i słynne Blumhouse, które specjalizują się w straszeniu widzów od przeszło dwóch dekad. O horrorze wyreżyserowanym przez Gerarda Johnstona było głośno jeszcze zanim trafił do kin. Trzeba przyznać, że umiejętnie przeprowadzona kampania reklamowa i trud ludzi od PR, zrobiła kawał dobrej roboty, co przysłużyło się w efekcie hajpowi na film. Obraz z miejsca stał się wiralem i zarobił sporo kasy, bo ponad 129 mln na całym świecie od daty premiery(przy budżecie 12 mln). To więcej niż ostatnia część trylogii Davida Gordona Greena „Halloween Ends „(film zarobił na całym świecie $104,361,355). Megan zdążyła również zebrać bardzo przychylne opinie wśród widzów i krytyków, na RottenTomatoes ma 78% scoringu.

Film otwiera scena, w której poznajemy rodziców głównej postaci małej Cady(Violet McGraw). Cała trójka bierze udział w wypadku samochodowym podczas okropnej śnieżnej zamieci, w wyniku czego giną rodzice dziewczynki. W konsekwencji tych wydarzeń, mała Cady trafia pod opiekę cioci Gemmy, diabelnie zdolnej wynalazczyni, pracującej dla jednej z większych firm technologicznych, projektujących zabawki. Gemma to samotna introwertyczka, poświęcona wyłącznie pracy, która jak możemy wywnioskować już na samym wstępie, żyła w nie najlepszych relacjach ze zmarłą siostrą. Fakt, że przyjdzie jej być prawnym opiekunem osieroconej siostrzenicy, nie napawa jej optymizmem. Widzimy od razu, że Gemma zupełnie nie zna się na dzieciach, nie umie się z nimi bawić a gdy już do tego dochodzi, widzimy jak bardzo nieporadne są to próby. Bohaterka dostrzega jednak w Cady potrzebę bliskości i opieki, której sama nie potrafi jej dać więc postanawia zrobić to co umie najlepiej. Kończy projekt lalki idealnej dla młodej dziewczynki, potrzebującej towarzystwa. Tak powstaje Megan, zabawka o sztucznej inteligencji, w której umieszczono model uczenia się od swojego użytkownika, z którym to dziecko jest sparowane. Megan jest więc inteligentna, posiada rozbudowaną wiedzę o świecie, potrafi rozpoznać emocje u swojego użytkownika i dostosować się do jego nastroju, śpiewając Katie Perry do snu lub wyręczać rodziców przy codziennych rytuałach. Wydawałoby się, że to zabawka idealna, gdyby nie jej mordercze skłonności.

Megan to horror z elementami komedii. Jest w nim całkiem sporo czarnego humoru, podobnie jak w słynnej laleczce Chucky z 1988 roku wyreżyserowanej przez Toma Hollanda. Z tą różnicą, że małe gumowe ciałko Chucky’ego było zamieszkane przez ducha seryjnego zabójcy, natomiast Megan to niczym nie skrępowana AI, które motywuje swoje zbrodnicze zapędy bezpieczeństwem dziecka. W tym momencie filmu wszelka logika bierze w łeb, bo nasuwa się pytanie, kto tworzy samouczącą się lalkę bez jakichkolwiek protokołów bezpieczeństwa w dodatku o sile Terminatora. Twórcy filmu nie poświęcają zbytniej uwagi temu „szczegółowi” i budują akcję filmu wokół kontekstu źle wykorzystanej technologii i problemów rodzicielskich. W filmie jest ciekawy dialog między Gemmą a panią psycholog na temat żałoby i teorii przywiązania, bodaj gdy dziecko traci rodzica przywiązuje się do następnej osoby w swoim życiu, które służy za wzorzec zachować. W normalnej sytuacji byłaby to Gemma, jednak Cady widzi opiekuna w swojej zabawce. Tym torem myślenia skonstruowana jest narracja filmu i nie przeczę, że płynie z tego jakaś nauka. Jednak gdyby tylko film Johnstona miał ciekawiej skonstruowanych bohaterów, przyzwoitszą grę aktorską lub chociaż mniej ubytków w logice to byłby znacznie lepszy. Zasługiwałby przez to, może trochę bardziej na ten cały premierowy szum wokół siebie. A tak obraz jest do bólu przewidywalny, tragicznie zagrany i przereklamowany. Allison Williams (Uciekaj) wypada na ekranie jak posąg, na twarzy aktorki przez cały film nie wiele się dzieje. Williams nie potrafi tu zagrać, ani przerażenia ani żałoby, jakby do końca sama nie wiedziała w czym gra. Na plus tego filmu wypada chyba tylko scena tańca lalki, która może rozbroić. Ci, którzy Megan jeszcze nie oglądali, mogą to sobie spokojnie darować albo sięgnąć po nią na platformie SkyShowtime.

Dodaj komentarz

Witaj w zaułku popkultury

Drogi czytelniku, przed powstaniem tego bloga, pisałem dla takich portali jak Dzika Banda, Nowa Gildia, Axel Springier Polska, Xiegarnia, Agora i wiele innych miejsc. Pracowałem również jako dziennikarz dla Gazety Olsztyńskiej. Z zawodu jestem scenografem z praktyką na deskach teatru Wielkiego w Warszawie. Film to moja pierwsza miłość, ale ma tu również swoje ważne miejsce komiks oraz muzyka filmowa.

Znajdź mnie

Odkryj więcej z Kurier popkultury

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej