Ostatni Dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta to najnowsza na rynku powieść graficzna wydana przez warszawską kulturę gniewu i poświęcona samotnikowi z Providence. To efekt niezwykłej współpracy polskiego artysty Jakuba Rebelki z francuskim pisarzem Romualdem Giulivo, który debiutuje tu jako scenarzysta. Ci z Was, którzy kochają kosmiczną grozę opowieści Lovecrafta i ekspresjonistyczną kreskę Rebelki będą w pełni usatysfakcjonowani albumem.

Postać samotnika z Providence została na stałe wchłonięta przez kulturę popularną i do dziś widzimy jak rezonuje z kinem grozy czy literaturą fantastyczną. Bez jego charakterystycznej kosmicznej grozy opartej na mitach Ctullhu czy opowieściach o bluźnierczym Necronomiconie stanowiącym zagrożenie dla całej rasy ludzkiej, trudno byłoby dziś sobie wyobrazić funkcjonowanie współczesnego horroru. Komiks narysowany przez szalenie zdolnego absolwenta wydziału malarstwa Akademii Sztuk Pięknych; Jakuba Rebelkę do scenariusza Romualda Giulivo to dzieło wyjątkowe, które umiejętnie podejmuje próbę szczerego spojrzenia na ostatni dzień życia jednej z największych ikon współczesnej amerykańskiej literatury grozy.

Ci z Was, którzy kochają mroczną atmosferę kosmicznego zagrożenia spod znaku Lovecrafta i ekspresjonistyczną kreskę Rebelki będą w pełni usatysfakcjonowani albumem. Tak jak sam tytuł wskazuje, twórcy komiksu w niezwykle interesujący sposób wysnuwają hipotezę godną bohatera tej opowieści dotyczącą jego ostatniego dnia życia. Co mógł myśleć i czuć 47-letni mistrz gatunkowej weird fiction, który umierał w biedzie, samotności i zapomnieniu w szpitalu Jane Brown Memorial przy Collage Street 66. To właśnie tam rozgrywa się fizyczna akcja tej opowieści ale nie tylko. Giulivo zabiera czytelnika poza mury obskurnego i wrogiego szpitala w duchową podróż pełną strachu, rozpaczy, żalu ale też i nadziei głównego bohatera, któremu przyszło żegnać się ze światem. Wzruszająca opowieść zaczyna się nietypowymi odwiedzinami w dzień przed śmiercią bohatera komiksu przez niejakiego Randalpha Cartera (literackie alter ego samego pisarza) Osobliwe odwiedziny wywołują lawinę wspomnień ale i próbę rozliczenia się ze swoim życiem i twórczością, którą na stałe zaadaptują kolejne pokolenia artystów do własnych celów.

Opierając się z początku próbom szczerego spojrzenia na własną przeszłość, śmiertelnie chorego nawiedzają znajome twarz z jego życia. Czytelnik spotka tu zatem żonę Sonię, z którą Lovecraft nigdy się tak naprawdę nie rozwiódł, słynnego Houdiniego, dla którego Howard pisał opowiadania czy też samego Nyarlathotepa. Fikcja i senne majaki mieszają się tu w ciekawy sposób z rozmaitymi faktami z życia pisarza. Jak trafnie ujął to w posłowiu do tego albumu Francois Bon, historia tego komiksu powstała właśnie z cieni rzucanych przez życie Howarda Phillipsa Lovecrafta. To z nich Giulivo ulepił przejmującą opowieść o człowieku, który stał się niewolnikiem własnych decyzji i poglądów. Opowieść o szalenie zdolnym i interesującym pisarzu, który tworzył nieprzerwanie aż do kresu swoich dni. Postać Lovecrafta wykreowana przez scenarzystę jest całkiem wierna tej, którą znamy z zachowanej do dzisiaj licznej korespondencji prowadzonej z przyjaciółmi i współpracownikami. Pisarz pragnął by jego twórczość broniła się sama, nie potrzebował poklasku za życia i nie potrzebuje go po śmierci.

Refleksyjna opowieść napisana przez francuza doskonale współgra z warstwą wizualną wykreowaną przez polaka. Rebelka kreśli lovecraftowe motywy w malowniczy i groźny sposób. Bardzo oszczędnie posługuje się paletą kolorów, kładąc tu największy akcent na wściekłą, kontrastującą czerwień. Podoba mi się również surrealizm architektury ujętej w sporej przestrzeni kadrowej. Narracja wylewa się tu na sporych kadrach, dzięki czemu opowieść zyskuje przestrzeń i ofiarowuje mnóstwo szczegółów czytelnikowi. Nie ma tu szaleństw kolorów znanych z Dick Dick ani tak wyraźnego ekspresjonizmu z obłąkanego stylistycznie Doktora Bryana. Jest momentami subtelnie ale to dobrze, bo idealnie pasuje do tonu opowieści. Załączenie do tego wydania, notatnika graficznego pokazuje, że rysownik miał nieco odmienny jeszcze bardziej mroczny, pomysł na warstwę wizualną tej historii. Bardzo podoba mi się ten dodatek, bo stanowi znakomitą klamrę tego pięknie wydanego albumu ale też ukazuje, jak dobrze artysta czuje lovecraftowy klimat.

Dodaj komentarz

Witaj w zaułku popkultury

Drogi czytelniku, przed powstaniem tego bloga, pisałem dla takich portali jak Dzika Banda, Nowa Gildia, Axel Springier Polska, Xiegarnia, Agora i wiele innych miejsc. Pracowałem również jako dziennikarz dla Gazety Olsztyńskiej. Z zawodu jestem scenografem z praktyką na deskach teatru Wielkiego w Warszawie. Film to moja pierwsza miłość, ale ma tu również swoje ważne miejsce komiks oraz muzyka filmowa.

Znajdź mnie

Odkryj więcej z Kurier popkultury

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej