The Evil Dead 40th Anniversary to album obowiązkowy dla fanów horroru w każdej formie. Tkwi w nim esencja szaleństwa, które Rami zaserwował widzom 44 lata temu, kiedy kino grozy utrwalało swój romans ze slasherami. Raimi postanowił obrać inny kierunek w stronę demonicznej księgi, czarnego humoru i głównego bohatera, którego nie sposób zapomnieć. Komiks Verheidena i Boltona to godne ukoronowanie tej opowieści.
Evil Dead to już złoty klasyk, znany każdemu szanującemu się fanowi horroru. Film wyreżyserowany przez dwudziestoletniego Sama Raimi za 350 tys dolarów z 1981 roku , był punktem zwrotnym w kinie grozy pod względem technicznym i wizualnym. Zastosowane w nim kreatywne metody kręcenia wniosły spory powiew świeżości a obraz starego leśnego domku na stałe zapisał się w kolektywnej wyobraźni widzów. Choć debiut filmowy Raimiego, nie odniósł z początku żadnego sukcesu finansowego to z czasem stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych franczyz w historii tego gatunku. Doczekał się trylogii, własnego serialu z tytułowym Ashem, remakeu, sequelu a obecnie trwają prace nad spinoffem. Nieumarli zaludnili również świat gier komputerowych i oczywiście medium, które aż prosiło się o wchłonięcie mrocznego świata Martwego Zła czyli komiksu.

Scenariusz do komiksowej adaptacji filmu trafił do Marka Verheidena, długoletniego scenarzysty telewizyjnego znanego z takich serii jak Daredevil, Hemlok Groove czy Potwór z bagien. Verheiden obawiał się przyjęcia tego projektu, bo jak sam przyznał kult wokół Martwego Zła jest tak wielki, że scenarzysta w strachu przed zawaleniem projektu rozważał wycofanie się z niego. Tak się na szczęście nie stało i dostaliśmy historię, która w udany sposób uzupełnia niedopowiedziane sceny w filmie i stanowi niezwykle udane uzupełnienie historii niż tylko zwykłą, nudną powtórkę całej opowieści. Scenarzysta wybrał punkty w filmie, które aż prosiły się o rozwinięcie i tak otrzymaliśmy dobrze znaną nam historię opowiedzianą z całkiem innej perspektywy. Co bohaterowie robili tuż przed przyjazdem do chatki w lesie, co spotkało Scottyego, gdy wybiegł w las w poszukiwaniu Scheryll i wreszcie co się działo w głowie Asha, gdy demoniczne siły próbowały dobrać mu się do skóry?

Pod względem graficznym komiks wywiera doskonałe wrażenie. Styl kreski Johna Boltona jak zawsze jest twardy, niezwykle realistyczny i gęsty. Kadry są tu malarskie i mocno krwawe. Rysunki deaditów wychodzą spod palców Boltona surowo i oldscholowo tak jak w filmie Raimiego. Ten wspólny wizualny mianownik, sprawia, że język komiksu jest wierny filmowi i na szczęście nie próbuje tworzyć czegoś nowego. Pierwsze wydanie albumu zostało wydane w stanach w 2008 roku w miękkiej oprawie i rozeszło się na pniu. Drugie wydanie z 2021 roku, które szło do mnie zza oceanu, zyskało już twardą oprawę i kolejne posłowie od autora scenariusza. Wielka szkoda, że album od Dark Horse Comics, nie został do tej pory wydany na polskim rynku, ponieważ to kawał świetnie narysowanej historii i tym samym ważna część uniwersum Evil Dead.









Dodaj komentarz