Mamy weekend, więc wypadałoby coś obejrzeć. Jeżeli nie wiecie jaki tytuł wybrać i na jakiej platformie streamingowej to zrobić, przejrzyjcie poniższe tytuły. Te seriale trzeba koniecznie obejrzeć.

„Lśniące dziewczyny” na Apple TV to serial stworzony przez ludzi odpowiedzialnych m.in. za pracę przy takich hitach jak „Breaking Bad”, „The Walking Dead” czy netflixowy „Narcos”. W tym kolektywie jest sporo nazwisk z branży, które maczały palce w jednych z największych widowisk telewizyjnych. Serial miał swoją premierę 29 kwietnia i już od pierwszego odcinka skradł moje serducho. „Shining Girls” opowiada historię młodej kobiet o imieniu Kirby, która pracuje w jednej z nowojorskich gazet i skrywa tajemnicę. W pierwszym odcinku dowiadujemy się, że Kirby była jedną z ofiar tajemniczego napastnika. Mężczyzny, który zawsze starannie wybiera swoje ofiary i żadnej nigdy nie pozostawił przy życiu. Bohaterka, postanawia na własną rękę odnaleźć sprawcę z pomocą redakcyjnego kolegi, Dana Velasqueza (Wagner Moura). Sprawy zaczynają się jednak nieco komplikować, gdy okazuje się, że psychopatyczny morderca może podróżować w czasie. Serial nadal trwa i co piątek ma swoją premierową emisję na platformie streamingowej Apple TV. Produkcja zasługuje na uwagę, ponieważ posiada genialny scenariusz, cudowną grę aktorską i klimat. Serial powstał na podstawie powieści pod tym samym tytułem autorstwa Lauren Beukes. Ps. Elisabeth Moss („Opowieść Podręcznej”, „Niewidzialny Człowiek”) oraz Wagner Moura znany z rewelacyjnej roli Pablo Escobara w „Narcos” tworzą duet, który na ekranie ogląda się genialnie.

„Peryferia” na Amazon Prime Video. Ci którzy lubią westerny i klimat kultowego „Yellowstone”, z pewnością pokochają „Peryferia” – serial stworzony przez Briana Watkinsa z Joshem Brolinem w roli głównej. „Outer Range” bo taki jest oryginalny tytuł, to opowieść o dwóch zwaśnionych rodzinach, zamieszkujących dzikie tereny Wyoming. Abottowie i Tillersonowie to zupełnie różne choć tak samo twarde, amerykańskie rodziny z rancza. Cała historia rozpoczyna się konfliktem o ziemię, który wszczyna Wayne Tillerson, grany przez genialnego Willa Pattona. Szybko się okazuje, że ów kawałek ziemi nie jest zwykły. To właśnie na niej znajduje się czarna, pulsująca dziura, która jest czymś w rodzaju tunelu czasoprzestrzennego. Bardzo podoba mi się w jaki sposób twórcy wykorzystali wątek nadprzyrodzony. Aura tajemniczości i niepokoju pojawia się już w pierwszych minutach serialu. Potem delikatnie jest podgrzewana aż do kluczowego zwrotu akcji w pierwszym odcinku. Scenariusz jest niepokojący i dziwny, mieszają się tu różne gatunki, z czego najwięcej tu grozy nadnaturalnej i niewyjaśnionej.
 

„Roar” to feministyczny zbiór krótkich opowieści z pozoru ze sobą nie związanych. Spoiwem tych historii jest tu kobieca walka we współczesnej, patriarchalnej rzeczywistości. Mamy tu więc historię znikającej kobiety, która nie wierzy w swój talent, inna z kolei opowiada o córce, która zjada fotografie by zapamiętać konkretne wspomnienia. Tuż po tym, poznajemy modelkę, której od dziecka wpierano, że uroda jest lepsza od mądrości, więc kończy jako ozdoba na półce w willi swojego faceta. Opowieści są alegoryczne i metaforyczne. Niektóre historyjki są zabawne, pełne czarnego humoru i ironii, niektóre z kolei uderzają w poważniejsze tony. Te, które obejrzałem do tej pory są znakomite.”Roar” jak sama nazwa wskazuje, miał być głośnym kobiecym wrzaśnięciem i takim właśnie jest. W produkcji Apple TV zobaczycie między innymi Nicole Kidman, Judy Davis i Riki Lindhome.

„We own this city” to miniserial stworzony przez George’a Pelecanos’a i Davida Simona dla HBO Max. Historia opowiada o prawdziwych wydarzeniach dotyczących korupcji i nadużyć wśród baltimorskiej policji. Osią czasową serialu są zamieszki w mieście, które wybuchły za sprawą Freddiego Gray’a – 25 letniego czarnoskórego mężczyzny, który umiera w podejrzanych okolicznościach w czasie zatrzymania przez policyjny patrol. Na drugiej osi ukazane jest dochodzenie przez wydział wewnętrzny. Daty i wydarzenia się przeplatają i ujawniają wiele brudnych tajemnic. „Miasto jest nasze” to porządnie nakręcona produkcja, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. W serialu występuje, uwielbiany przeze mnie John Bernthal.

Dodaj komentarz

Witaj w zaułku popkultury

Drogi czytelniku, przed powstaniem tego bloga, pisałem dla takich portali jak Dzika Banda, Nowa Gildia, Axel Springier Polska, Xiegarnia, Agora i wiele innych miejsc. Pracowałem również jako dziennikarz dla Gazety Olsztyńskiej. Z zawodu jestem scenografem z praktyką na deskach teatru Wielkiego w Warszawie. Film to moja pierwsza miłość, ale ma tu również swoje ważne miejsce komiks oraz muzyka filmowa.

Znajdź mnie

Odkryj więcej z Kurier popkultury

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej