Werewolf by night” to 57 minut czystej frajdy z oglądania. MCU pokazuje, że potrafi eksplorować, rozmaitą tematykę i konwencję. W końcu horror o klasycznej proweniencji, to zupełnie coś nowego tej wytwórni co możemy teraz zobaczyć na Disney plus. Warto dodać, że to pierwszy taki specjał w historii Marvel Cinematic Universe.

Osobiście, nie bardzo przepadam za filmami Marvela. Nie zaliczam się do fanów uniwersum, choć kocham komiks. Mimo pewnych wyjątków to po prostu nie moja wrażliwość i estetyka. Jestem typowym fanem DC. „Wilkołak nocą” to jednak coś na co czekałem od dłuższego czasu i muszę powiedzieć, że było warto. Nie jest to short filmowy ani też film pełnometrażowy. Zamknięcie go w tej czasowej ramie, przypomina bardziej złoty okres filmów grozy z lat 30 i 40’ tych. „Wilkołak nocą” to właśnie taki pean na cześć gatunku z tamtego okresu.
Wilkołak został wyreżyserowany przez Michaela Giacchino, faceta, który skomponował nagradzaną oscarem muzykę do pixarowego przeboju „Odlot” z 2009 roku. Należy dodać, że to debiut filmowy Giacchino, który wypadł mu rewelacyjnie. Podoba mi się w jaki sposób twórcy budują napięcie i atmosferę grozy. Główny bohater grany przez meksykańskiego aktora Gael García Bernal, robi tu doskonałą robotę. Aktor ma idealna aparycję do roli Jacka Russel’a. Za scenariusz odpowiada Heather Quinn oraz Peter Cameron, czyli twórcy m.in. świetnego „Moon Knight” i „Vanda Vision”.
„Wilkolak nocą” to opowieść o tym, że pozory mogą być mylące. Struktura narracyjną filmu przypomina trochę kryminalne powieści Agathy Christy, w których musimy odgadnąć kto jest tajemniczym sprawcą wśród tłumu podejrzanych. Zamiast literackiego mordercy mamy tu bohatera, który przybywa do posiadłości Bloodstonów, pod pozorem wzięcia udziału w polowaniu na monstrum. Główny bohater to łagodnie wyglądający Jack Russel, jeden z najlepszych łowców stworów. Szybko wychodzi na jaw, że Russelowi nie zależy na wygranej i zabiciu stwora a uratowaniu go. W tej rozgrywce owca okazuje się wilkiem, i to dosłownie. Bowiem spokojne oblicze Bernela, skrywa krwiożerczego wilkołaka, który psuje zaproszonym gościom imprezę. W filmie bardzo fajnie przedstawiono, że prawdziwymi potworami są ci, którzy na nie polują. Podoba mi się ten twist fabularny bo znacznie uatrakcyjnia całą historię. Od strony wizualnej daję dużego plusa również dla czerni i bieli, w której został nakręcony. Zabieg idealnie oddaje ducha tej gotyckiej opowieści.








Dodaj komentarz