Neil Gaiman to mistrz w swoim fachu. Twórca o prawdziwie rzemieślniczym rodowodzie, który z niczego jest w stanie stworzyć atrakcyjną, uniwersalną opowieść, która trafi do każdego. Wydawnictwo Egmont przygotowało dla swoich czytelników wyjątkowy zbiór opowieści, nowelek i miniatur, autora kultowego Sandmana.

„Historie Prawdopodobne” zadebiutowały na początku jako opowiadania, które Gaiman przełożył na język telewizji i tak w 2017 roku trafiły w formie antologii do amerykańskiej streamingowej tv o nazwie Shudder, pod tym samym tytułem.

„Historie Prawdopodobne” w formie komiksowej to zbiór opowieści utrzymanych w różnej konwencji, od opowieści o duchach, zamieszkiwanych przez diabła domach w lesie czy pasożycie, który przejmuje umysł swojego żywiciela. Opowieści są narysowane różnymi stylami. Są tu bardziej ponure i przytłaczające klimaty w postaci znakomitych kawałków jak Hainlainowskie „Poczucie obcości”, Karmiący i Karmieni” czy „Pora Zamykania”, których puenta, drepcze nam po głowie jeszcze jakiś czas po ich lekturze. Są też i pełne czarnego humoru i ironii jak „Dzień, w którym przybyły spodki” narysowany przez Paula Chadwicka.

Przechodząc przez te mikroopowieści, trafiamy na historię „Tylko kolejny koniec świata”, bajecznie zilustrowaną przez P.Craig Russela( znanego m.im. z adaptacji Koraliny). Fani Lovecraftowych kliimatów, odnajdą tu coś dla siebie. Akcja opowieści rozgrywa się w niesławnym miasteczku Innsmouth, wyjętym z uniwersum Lovecrafta. Główny bohater to Lawrence Talbot – za dnia zwyczajny facet, zaś po zmroku wilkołak, któremu przyjdzie zmierzyć się z wyznawcami Przedwiecznych istot, zamieszkujących dno oceanu.

Kolejne motywy ze świata samotnika z Providence odnajdziemy w komiksie zatytułowanym „Studium w Szmaragdzie”, który jest czarnym koniem całego zbioru. Znakomicie rozrysowana historia przez Rafaela Albuquerque, którego uwielbiam za „Amerykańskiego Wampira” to prawdziwa perełka.

„Historie prawdopodobne” to opowieści przekazywane z ust do ust, gdzieś między szeptami w szkolnej szatni, barze czy przy ognisku w lesie. Opowieści niepokojące, czasem pełne wisielczego humoru, jednak każda z nich ma moc oddziaływania dzięki świetnym scenariuszom i jeszcze lepszym rysunkom.

Dodaj komentarz

Witaj w zaułku popkultury

Drogi czytelniku, przed powstaniem tego bloga, pisałem dla takich portali jak Dzika Banda, Nowa Gildia, Axel Springier Polska, Xiegarnia, Agora i wiele innych miejsc. Pracowałem również jako dziennikarz dla Gazety Olsztyńskiej. Z zawodu jestem scenografem z praktyką na deskach teatru Wielkiego w Warszawie. Film to moja pierwsza miłość, ale ma tu również swoje ważne miejsce komiks oraz muzyka filmowa.

Znajdź mnie

Odkryj więcej z Kurier popkultury

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej